Homilia bpa Jerzego Mazura, Biskupa Ełckiego wygłoszona na Sympozjum WSD – 18.02.2017 r.

Homilia – Sympozjum WSD – 18.02.2017 r.

Hbr 11, 1-7; Mk 9, 2-13

 

1.Ciągle zadawane są pytania związane z formacją do kapłaństwa i permanentną formacją kapłanów: Kim jest kapłan? Jaka jest jego tożsamość, jego misja? Przed jakimi wyzwaniami staje współczesny kapłan?  Także to Sympozjum zorganizowane z okazji Jubileuszu 25. lecia diecezji ełckiej poszukuje odpowiedzi na te i inne pytania związane z formacją do kapłaństwa i formacją permanentną kapłanów.

Chciałbym i ja zadać pytanie: Jak formować alumna, by jako kapłan był człowiekiem radości i nadziei, pokoju i miłości, służby i miłosierdzia, odwagi i wierności? Jak mu pomóc ukształtować się intelektualnie, moralnie i duchowo, by był jako kapłan dobrym pasterzem?

Św. Jan Maria Vianney tak określił rolę kapłana: „Dobry pasterz, pasterz według serca Bożego, to największy skarb, jaki Bóg może dać parafii, i jeden z najcenniejszych darów Bożego miłosierdzia”.

A więc kapłan winien być formowany i kształtowany na wzór Serca Jezusa, by być sługą Bożego miłosierdzia, pojednania i jedności. Przez lata seminaryjne a także lata kapłańskie alumni i kapłani winni dążyć do zgłębiania i odkrywania wielkości sakramentu, który na zawsze upodabnia nas do Chrystusa, Najwyższego Kapłana. Z pokorą winniśmy powtarzać za św. Pawłem: „Ilekroć niedomagam, tylekroć jestem mocny” (2Kor 12,10). „Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia”(Flp 4,13).

Tylko taka świadomość naszej słabości otwiera na bliskość Boga, który daje siłę i radość, nadzieję i odwagę. Tylko taka świadomość pomaga zjednoczyć się z Bogiem i napełnić się miłością, pokojem i miłosierdziem oraz owocnie włączyć się w dzieło zbawcze na ziemi. Tylko taka świadomość kształtuje w nas postawę wierności i zaufania w służbie Bogu i ludziom, głosząc Jego Miłość i bez reszty angażując się w uświęcanie członków ludu Bożego.

A więc w życiu kapłańskim idźmy za Chrystusem wraz z ludem Bożym z ufnością i wiernością nie zważając na swoje słabości. „Ufność i tylko ufność powinna nas prowadzić do Miłości” – tak mówiła św. Teresa od Dzieciątka Jezus. A za św. Faustyną nieustannie powtarzajmy: „Jezu, ufam Tobie”. Także za św. Arnoldem możemy dodać: „Im więcej trudności, tym bardziej trzeba zaufać Bogu”.

Mając taką świadomość i przyjmując postawę ufności, wierności, zaufania, będziemy kapłanami nie dla siebie, ale dla wszystkich, do których nas Bóg posyła. Wtedy będziemy na drodze do nieba i będziemy prowadzić innych do nieba, do szczęścia, do szczęśliwego życia Trójcy Przenajświętszej. To jest zadanie Kościoła, by „ludzi rozproszonych przez grzech zjednoczyć w swojej rodzinie” (KKK 1).

2.Dzisiejsza liturgia Słowa ukazuje nam Jezusa Chrystusa z uczniami na Górze Przemienienia. Jezus zaprasza nas na Górę Przemienienia. Tak jak przemienił się wobec Apostołów tak staje przed nami jako Zmartwychwstały, żywy, obecny. Słyszymy głos Ojca: „To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie”.

Jako alumni i kapłani zawsze winniśmy słuchać Chrystusa, który mówi do nas: „Trwajcie w miłości mojej”. To są słowa zachęty do trwania w komunii z Bogiem, do zjednoczenia z Nim, przez Chrystusa w Duchu Świętym. Alumn, kapłan, który trwa w zjednoczeniu z Bogiem umacnia się w miłości, wierze i nadziei, odzyskuje radość, odwagę i siłę do służby i dzieł miłosierdzia. Po tym rozpoznamy, że jego nauczanie i cała posługa pochodzi od Boga.

Natomiast, kiedy zabraknie kapłanowi tego zjednoczenia z Bogiem, wtedy w swoim nauczaniu szuka dla siebie uznania i chwały, i nie przemawia w imię Boga, ponieważ nie szuka dobra ludu, ale swego, i gdy przyjdzie taka konieczność, poświęci innych dla swoich celów.

Trwając w komunii z Bogiem umacniamy się na drodze wiary, bo jak słyszeliśmy w pierwszym czytaniu: „Bez wiary nie można podobać się Bogu. (Hbr 11,5).

Kapłan winien być człowiekiem mocnej wiary i zawierzenia. Wiara jest najpiękniejszym doświadczeniem Boga. „Wiara – jak powiedział kard. Sarah – polega na chceniu tego, czego chce Bóg, na miłowaniu tego, co miłuje Bóg, nawet jeśli to nas prowadzi aż na krzyż”.

3.Jesteśmy świadkami kryzysu wiary wśród wiernych, w rodzinach. I patrząc na odejścia młodych kapłanów z kapłaństwa: Czy ten kryzys wiary dotyczy także kapłanów?

Czasy, w których żyjemy zmieniają się radykalnie. Rodzina coraz częściej zwalnia się z przekazywania wiary, a katecheza w szkole nie zawsze potrafi doprowadzić do dojrzałej wiary. Z takich rodzin pochodzą i będą pochodzić niektórzy nasi przyszli alumni. A dotychczasowa formacja do kapłaństwa zakładała, że kandydat ma wiarę na płaszczyźnie doświadczenia i świadomości. Koncentrowała się bardziej na formacji intelektualnej i pastoralnej. Dzisiaj w formacji trzeba mocno zwrócić uwagę na ten aspekt duchowy ponieważ często brakuje alumnom osobistego doświadczenia wiary i mocy Ewangelii Jezusa Chrystusa jako przemieniającej ich życie.

Zauważa się nową tendencję w stylu życia księży, polegającą na pełnieniu ich posługi bardziej na wzór sprawnego administratora instytucji niż zatroskanego pasterza o zbawienie ludzi, dającego im swoje życie.

Zauważa się brak zapału misyjnego, obojętność wobec tych, którzy odchodzą od Boga, od Kościoła, a dostrzega się troskę o zachowanie „obecnego stanu posiadania”, jak mówi papież Franciszek, a brakuje prób „wyjścia na peryferie wiary” i poszukiwania zagubionych owiec. A jak wytłumaczyć łatwe dyspensowanie się od głoszenia homilii, lub zastępowanie ich „czytankami” czy ściąganiem gotowych tekstów z Internetu.

Kto nie ma osobistego doświadczenia wiary, kto nie spotyka się z Chrystusem żywym, ten nie ma nic do przekazania poza wiedzą religijną.  

Ale też pamiętajmy, kto miłuje Boga nigdy nie męczy się mówieniem o Nim i powtarza za św. Pawłem: „Miłość Chrystusa przynagla mnie”.

Z wiary rodzi się miłość pasterska. A brak doświadczenia wiary kapłana stoi u podstaw kryzysu tożsamości kapłańskiej niektórych prezbiterów.

Zapytałem misjonarza kamilianina pracującego w szpitalu na Madagaskarze jak sobie radzi w tej codziennej służbie chorym w tych warunkach. Odpowiedział: „Trzeba stawać często przy krzyżu Chrystusa”. Tak trzeba stać często przy krzyżu Chrystusa, by być świadkiem Jego zmartwychwstania.

Tak przy krzyżu Chrystusa na ziemi malgaskiej stawał bł. O. Jan Beyzym, który pragnął nieść miłosierdzie najbardziej potrzebującym. Niósł Ewangelię, tym którzy jej nie znali. To był wielki dar miłosierdzia. On prowadził ludzi do Chrystusa, aby zakosztowali Jego miłości, będąc opuszczonymi przez wielu ludzi. Na Madagaskarze pracował wśród trędowatych. To był misjonarz mocnej wiary. Byłem w tym leprozorium założonym przez bł. Jana Beyzyma. Jestem pełen uznania i podziwu. Takie dzieła mogą zapoczątkowywać i prowadzić tylko święci. On z miłości do Chrystusa poświęcił swoje życie trędowatym Służył dniem i nocą tym, którzy byli niejako wyrzuceni poza nawias życia społecznego. Przez swoje czyny miłosierdzia wobec ludzi opuszczonych i wzgardzonych, dawał niezwykłe świadectwo Ewangelii. Był to wielki wkład Kościoła w Polsce w budowę tego szpitala pod wezwaniem Matki Bożej Częstochowskiej. Jednym z głównych promotorów tej pomocy był św. Brat Albert, który nam wszystkim przypomina, by być dobrym jak chleb.

W tym roku stają przed nami giganci wiary, patronowie tego roku św. Br. Albert, ciągle powtarzający abyśmy byli dobrzy jak chleb; bł. O. Honorat, który ciągle nam mówi, że w Jezusie Chrystusie znajdziesz to czego szukasz i pragniesz a także beatyfikowany w ubiegłym roku bł. Władysław Bukowiński, który wszędzie czuł się szczęśliwy i w więzieniu, w gułagach syberyjskich, w podróżach misyjnych bo wierzył, że to Bóg go posyła w to konkretne miejsce, do konkretnych ludzi, aby głosił im Dobrą Nowinę o zbawieniu.

Prośmy Ducha Świętego, byśmy i my stawali się gigantami w wierze, na wzór świętych i błogosławionych.

 

+ Jerzy Mazur SVD
Biskup Ełcki

 

18.02.2017r. Homilia Sympozjum – WSD