Homilia Prymasa Polski Abp. Wojciecha Polaka na Mszy świętej sprawowanej z okazji jubileuszu 25-lecia Diecezji Ełckiej

HOMILIA PRYMASA POLSKI ABP. WOJCIECHA POLAKA NA MSZY ŚWIĘTEJ

SPRAWOWANEJ Z OKAZJI JUBILEUSZU

25-LECIA DIECEZJI EŁCKIEJ

Ełk, 8 czerwca 2017.

 

Oto idę, aby spełniać wolę Twoją, Boże (Hbr 10)

 

Najdostojniejszy Księże Biskupie Jerzy, Pasterzu Kościoła Ełckiego,

Drodzy Współbracia w Chrystusowym Kapłaństwie,

Biskupi i Prezbiterzy,

Osoby Życia Konsekrowanego,

Przedstawiciele życia publicznego,

Siostry i Bracia w Chrystusie Panu,

W swoim liście pasterskim ogłoszonym na początek nowego roku liturgicznego 2016/2017, wasz biskup Jerzy zapowiadając uroczystości jubileuszowe 25-lecia powstania diecezji ełckiej, zachęcał nas wszystkich, abyśmy spojrzeli z wdzięcznością w przeszłość, ale także patrząc z nadzieją w teraźniejszość i przyszłość, modlili się i czynili wszystko, by ten czas przyczynił się do tego, aby Chrystus Pan bardziej stawał się obecny wśród nas. Dobrze się więc dzisiaj składa, że na dzień wdzięczności za ustanowienie waszej diecezji, na dzień obchodów jubileuszowych 25-lecia jej istnienia wybraliście właśnie przypadające w tym roku 8 czerwca liturgiczne święto Jezusa Chrystusa, Najwyższego i Wiecznego Kapłana. Jednocześnie dla Ełku i dla nowopowstałej diecezji ten dzień na zawsze pozostanie szczególnie związany z osobą świętego Jana Pawła II, który przed osiemnastu laty, i to znów dokładnie 8 czerwca, nawiedził waszą diecezję i sprawował tutaj uroczystą Eucharystię. Zwołani przez obecnego biskupa diecezji ełckiej, przybyliśmy zatem na tę wspólną modlitwę, aby wyrazić Bogu wdzięczność za tych wszystkich, którzy od początku Ełckiego Kościoła, odważnie i z oddaniem podjęli Chrystusowe wezwanie: Oto idę, aby spełniać wolę Twoją. Niewątpliwie, jest wśród nich najpierw pierwszy biskup ełcki Wojciech, późniejszy arcybiskup metropolita warmiński, a także jego niestrudzony następca śp. biskup Edward. Jest obecny pasterz waszej diecezji biskup Jerzy. Są liczne zastępy kapłanów, od tych pierwszych 171 sprzed dwudziestu pięciu laty, którzy wraz z 28 zakonnikami rozpoczęli wówczas kapłańską posługę i pracę duszpasterską w nowym Ełckim Kościele. Są osoby życia konsekrowanego, zgromadzenia zakonne żeńskie i męskie, które od początku istnienia nowej diecezji włączyły się w misję ewangelizacyjną podejmowaną dla dobra tego właśnie diecezjalnego Kościoła. I są także ci wszyscy wierni świeccy, kobiety i mężczyźni, młodzież i dzieci, którzy przed dwudziestu pięciu laty z dwóch odrębnych części, warmińskiej i łomżyńskiej, spotkali się w strukturach nowej diecezji i z nadzieją weszli w jej codzienne życie. Oto idę, aby spełniać wolę Twoją. Powtarzamy i my wszyscy, właśnie dzisiaj, właśnie po dwudziestu pięciu latach, te słowa z wdzięcznością w sercu i modlitwą. Diecezja Ełcka, to Boże dzieło, Kościół, który mieszka pośród synów i córek tej ziemi, wciąż przechowuje w swych sercach słowa świętego Jana Pawła II, którymi kończył homilię wygłoszoną tutaj, na tej ełckiej ziemi: odwagi! Życzę wam odwagi. Bóg jest z wami. Przyszłość należy do was. Zawsze z Chrystusem i Jego Matką, idźcie ku tej przyszłości. Idźcie ku tej przyszłości świadomi tych sił, jakie macie w sobie, w duszach i ciałach waszych. Idźcie więc ku przyszłości! Taki przecież był początek Kościoła, kiedy w dniu Pięćdziesiątnicy otworzyły się zamknięte drzwi Wieczernika, a pełni odwagi i entuzjazmu uczniowie wyszli z ukrycia, by głosić Ewangelię. Nie ma i nie może być bowiem innego Kościoła jak ten, który szeroko otwiera drzwi i wychodzi na spotkanie sióstr i braci, by życiem zaświadczyć o Chrystusie.

Umiłowani w Panu Siostry i Bracia! Kościół, zbudowany jest na świadectwie życia takich ludzi. Jest zbudowany na świadectwie życia i męczeństwa świętego Wojciecha i świętego Brunona, patronów waszej diecezji. To przecież także przez ich świadectwo sam Bóg sprawia, że Chrystus Pan bardziej staje się obecny wśród nas. Złączeni z Nim węzłem nadziei i miłości, a nade wszystko wiarą poświadczoną życiem, nasi święci patronowie uczą nas, że prawdziwa przyjaźń zobowiązuje. Nie jest bowiem nic nie znaczącym związkiem czy jakimś luźnym przekonaniem, które można tak łatwo zmienić lub odwołać. Jej ceną jest przecież męka, śmierć na krzyżu i krew przelana dla naszego zbawienia. Jej fundamentem jest wierność Tego, który jak kiedyś Abrahamowi, tak dziś nam, każdej i każdemu z nas, w Jezusie Chrystusie ofiaruje swe błogosławieństwo i obietnice sięgające nieba. Było to możliwe w życiu Abrahama, ponieważ droga, którą wybrał, była drogą zaufania. Gdy Abraham i Izaak przyszli na to miejsce, które Bóg wskazał, Abraham zbudował tam ołtarz. Wy też wraz ze swoim biskupem ufnie przyszliście na to miejsce i, w pewnym sensie, zbudowaliście ołtarz nowej diecezji. Nie po to jednak, by składać na nim ofiary i całopalenia, ale żeby spełniać wolę Boga. W ten sposób może realizować się również obietnica, którą Bóg złożył Abrahamowi i jego potomkom: Wszystkie ludy ziemi będą sobie życzyć szczęścia takiego, jakie jest udziałem twego potomstwa, dlatego że usłuchałeś mego rozkazu. Bóg jest wierny swoim obietnicom. On bowiem sam złożył za nas siebie w ofierze i darował nam pełnię życia i szczęścia. Na mocy tej właśnie woli – jak potwierdził Autor Listu do Hebrajczyków – jesteśmy uświęceni przez ofiarę ciała Jezusa Chrystusa raz na zawsze. Jesteśmy więc w Chrystusie obdarowani i uświęceni. Jesteśmy zbawieni i odkupieni. Jesteśmy zjednoczeni z Nim i między sobą. Jesteśmy razem w Chrystusowym Kościele wezwani, jak Jego uczniowie, by okazywać Bogu posłuszeństwo, by odpowiadać naszym życiem i całym sobą na Jego wezwanie, by czuwać i modlić się. Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie; duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe. Jeśli więc jakiekolwiek jubileusze mają sens i znaczenie, to tylko wtedy, kiedy stają się dowodem naszej wierności zobowiązaniom, naszej czujności i gotowości, w końcu naszego posłuszeństwa, zaufania i jedności. Aby tak żyć potrzebujemy Jego obecności. Potrzebujemy, by Chrystus Pan bardziej stawał się obecny wśród nas. Potrzebujemy więc wspólnoty, w której znajdziemy wsparcie w naszej drodze, i w której Jego obecność i Jego zbawcza miłość są naprawdę widzialne i dotykalne. Potrzebujemy też – jak przypomniał nam w swych katechezach środowych o chrześcijańskiej nadziei papież Franciszek – byśmy my sami byli dla innych nośnikami tej nadziei. W tym sensie możemy z niezachwianą pewnością powiedzieć, że Chrystus potrzebuje również nas. Zostańcie tu i czuwajcie ze Mną. To Duch Święty – jak mówił nam papież Franciszek – nie tylko sprawia, że jesteśmy w stanie żywić nadzieję, ale również być siewcami nadziei, abyśmy i my byli – jak On i dzięki Niemu – „paraklitami”, to znaczy pocieszycielami i obrońcami sióstr i braci. Siewcami nadziei. Chrześcijanin może siać gorycz, może siać obawę, ale to nie jest chrześcijańskie. Jeśli tak czynisz, to nie jesteś dobrym chrześcijaninem. Sieje nadzieję, rozsiewa olejek nadziei, sieje wonności nadziei, a nie kwas goryczy i beznadziei. I wtedy właśnie ukazuje, że Chrystus jest wśród nas! I wtedy właśnie potwierdza, że idzie z Nim i za Nim, budując Jego Kościół, tworząc wspólnotę tych, którzy w Nim pokładają całą swoją ufność i nadzieję. Trzeba nam zatem jeszcze raz usłyszeć: Zostańcie tu i czuwajcie ze Mną. Miejscem, które Bóg wskazał, w którym Chrystus was chce i potrzebuje, jest wasz Ełcki Kościół, wspólnota, która w tym miejscu i w tym czasie, jest wezwana, aby siać nadzieję. Albowiem i tutaj są przecież ludzie, którzy tej nadziei tak bardzo potrzebują.

Siostry i Bracia w Chrystusie Panu! Wśród wielu obrazów Kościoła jest i ten, który przypomina nam, że Kościół jest Oblubienicą Chrystusa, Bożego Baranka, za który On sam, Najwyższy i Wieczny Kapłan, złożył siebie samego w ofierze Ojcu Niebieskiemu. Chrystus bowiem – przypominał w swym Liście do Efezjan Apostoł Paweł – umiłował Kościół i wydał za niego samego siebie, aby go uświęcić, oczyściwszy obmyciem wodą, któremu towarzyszy słowo, aby osobiście stawić przed sobą Kościół jako chwalebny, nie mający skazy czy zmarszczki, czy czegoś podobnego, lecz, aby był święty i nieskalany. Najwyższy i Wieczny Kapłan, Jezus Chrystus, umiłował Kościół, oddając się całkowicie na krzyżu. Swoją ofiarą uświęcił więc swój Kościół. On sam sprawił, że jest z Nim nierozerwalnie zjednoczony. Kościół – jak mówił nam w jednej ze swych katechez papież Franciszek – nie jest bowiem jakimś stowarzyszeniem o charakterze socjalnym, kulturalnym bądź politycznym, lecz żywym ciałem, które idzie i działa w historii. Jest ciałem odkupionym drogocenną krwią Chrystusa. Jest ciałem, za które Chrystus wydał samego siebie i złożył na ołtarzu krzyża największą ofiarę. Nikt bowiem nie ma większej miłości, niż kto życie swoje oddaje za przyjaciół swoich. Jest żywym ciałem, w którym  – jak to plastycznie ujął wspomniany papież – musimy pozostać złączeni w coraz silniejszy sposób z Jezusem Chrystusem. Albowiem jak dla życia ciała ważne jest, by krążyła w nim ożywcza limfa, tak i my musimy pozwolić, by działał w nas Chrystus, by Jego słowo było naszym przewodnikiem, by Jego eucharystyczna obecność nas posilała, ożywiała, by Jego miłość umacniała naszą miłość do bliźniego. Aby więc – jak prosił nas wasz biskup – Chrystus Pan bardziej stawał się pośród nas obecny. W życiu i misji Kościoła to właśnie ta obecność Chrystusa sprawia, że otwieramy się na Niego i na siebie nawzajem. Wciąż bowiem potrzeba – jak przypominał nam tutaj, w Ełku, święty Jan Paweł II – ludzi otwartych na przyjęcie prawdy i łaski, na wielkie sprawy Boże; ludzi o wielkim sercu, którzy nie zachwycili się blaskami tego świata i nie pozwalają, aby one zawładnęły ich sercami. Potrzeba więc ludzi, którzy żyją w świadomości, że są obdarowani przez Boga nieustannie i bez końca. Potrzeba więc osób wrażliwych na Jezusa, ale także gotowych do służenia bliźnim. Potrzeba wciąż takich ludzi – jak mówił nam przed osiemnastu laty, tutaj, w Ełku Jan Paweł II – którzy zdolni będą wychodzić ze swojego egoistycznego „bycia dla siebie” i zwracać się ku innym, czując w swym życiu prawdziwie potrzebę „bycia dla innych”, bycia dla współsióstr i współbraci. Kościół więc jest i musi być zawsze takim miejscem, w którym kształtują się serca i sumienia takich właśnie ludzi. Są to ludzie, którzy wierni Bogu jak Abraham, zdolni swym życiem potwierdzać, że ich autentyczną radością jest pełnić wolę Bożą. Prawdziwe doświadczenie Kościoła – jak tłumaczył w swym tegorocznym orędziu ludziom młodym papież Franciszek – nie jest bowiem jak flashmob, w którym ludzie wyznaczają sobie spotkanie przeprowadzają krótkotrwałe zdarzenie, a potem każdy idzie w swoją stronę. Kościół nosi w sobie długą tradycję, która jest przekazywana z pokolenia na pokolenie, jednocześnie ubogacając się doświadczeniem każdej konkretnej osoby. I odnosząc to wprawdzie do wszystkich młodych, ale my możemy odnieść to dziś również do waszej, wciąż przecież jeszcze młodej diecezji, świętującej swój jubileusz, papież dodawał: w ten właśnie sposób wasza historia znajduje już swoje miejsce w obrębie historii Kościoła.

Umiłowani w Panu, Siostry i Bracia! Dwadzieścia pięć lat wspólnej drogi, to niewątpliwie ważny i istotny etap. Dwadzieścia pięć lat życia wspólnoty Kościoła to czas odważnego budowania jego podstawowych struktur, przygotowywania duchownych i świeckich do podjęcia bieżących zadań i wypełniania misji ewangelizacyjnej. Dwadzieścia pięć lat wspólnych już doświadczeń, pokonywania pojawiających się w drodze trudności i podejmowania nowych wyzwań.  To czas prób lepszego odkrywania i zrozumienia zamysłu Bożego, a nade wszystko codziennego, uważnego wsłuchiwania się w to, co Duch mówi do Kościoła. Ożywieni ubiegłorocznym jubileuszem 1050-lecia chrześcijaństwa na polskiej ziemi i wdzięczni za dwudziestopięciolecie młodego Kościoła, który jest w Ełku, za psalmistą powtarzamy: sprawiedliwości Twej nie kryłem w głębi serca, głosiłem Twoją wierność i pomoc, Nie taiłem Twej łaski ani Twej wierności, albowiem radością jest dla mnie pełnić Twoją wolę, mój Boże, a prawo Twoje niech mieszka w mym sercu. Amen.