Msza św. z udzieleniem posług lektoratu i akolitatu w WSD w Ełku

W sobotę, 20 lutego 2021 r., w kaplicy seminaryjnej Wyższego Seminarium Duchownego w Ełku odbyła się uroczysta Liturgia pod przewodnictwem Biskupa Pomocniczego Diecezji Ełckiej – bp. Adriana Galbasa SAC z udzieleniem posług lektoratu 3. alumnom roku III i akolitatu – 5. alumnom roku IV. Alumni przygotowywali się duchowo do tego wydarzenia poprzez rekolekcje przeprowadzone przez ks. kan. Stanisława Ławrynowicza.

Istotą obrzędu udzielenia lektoratu i akolitatu była modlitwa błogosławieństwa, a po niej gest wręczenia przez Ks. Biskupa odpowiednio: księgi Pisma świętego i naczynia z chlebem przeznaczonym do konsekracji. Przyjęcie posług akolitatu i lektoratu jest kolejnym etapem przygotowania do święceń kapłańskich.

W homilii bp Galbas przypomniał, że dzisiejszy świat potrzebuje świętych i mądrych kapłanów. „Kościół chce dziś księdza, który się nie zbrzydzi celnikami i grzesznikami. Który będzie miał dla nich czas, a przede wszystkim serce. Który pójdzie do nich, do ich domu, usiądzie przy ich stole, zje ich potrawy, pogada z nimi. Nie będzie jak faryzeusz i uczony z dzisiejszej ewangelii. Teatralnie zgorszony ludzkim grzechem, sam rytualnie czyściuteńki, wierny literkom, tylko zimny, i bez serca” – tłumaczył kapłan.

Bp Galbas postawił kandydatom konkretne pytania: „Lektorat i akolitat oprócz tego, że jest formalnym etapem w formacji seminaryjnej, wprowadzeniem w posługi, wymagane przed święceniami, jest dla was przede wszystkim okazją, byście zadali sobie pytanie o waszą wewnętrzną wolność i uczciwość. Czyli pytanie: czy chcę, dlaczego chcę, dla czego chcę (to nie te same pytania, choć tak samo na pozór brzmią!), a wreszcie pytanie: dla kogo chcę?!”

Kaznodzieja wskazywał, że aby być ludźmi szczęśliwymi i dobrze wypełnić misję, którą nam obrał Bóg, należy żyć Ewangelią. Tłumaczył, że Kościół nie oczekuje idealnych kandydatów do kapłaństwa, bo takich nie ma.

„Kościół oczekuje ludzi dojrzałych, wewnętrznie wolnych niezniewieściałych, mężnych, świadomych swoich ograniczeń, słabości, niedoskonałości, ale także swoich możliwości. Oczekuje ludzi wierzących w Boga, takich, którzy dadzą się prowadzić łasce. Takich, którzy powiedzą: chcę być księdzem, nie dlatego, że mam takie widzimisię, że się „samopowołałem”, ale dlatego, że jestem nie od dzisiaj przekonany, że do tego powołuje mnie Pan, Kościół w osobach moich formatorów pomógł mi to rozeznać przez wszystkie lata seminaryjnej formacji. Byłem tu uczciwy, nie udawałem kogoś, kim naprawdę nie jestem” – wyjaśniał kapłan.

Biskup przestrzegał aby nie lekceważyć tego, co ogranicza, co zniewala, z czym nie można sobie poradzić, gdyż będzie to miało swoje konsekwencje w przyszłości. „Co jest moim jarzmem dzisiaj? Co mnie dzisiaj ogranicza, co mi odbiera wolność, co mnie blokuje, a nawet zniewala? Potrafcie je nazwać? Niewiara, niepoukładana relacja, dom rodzinny, alkohol, nieczystość, lenistwo, hazard… Indywidualne jarzmo skrojone na moją miarę” – pytał biskup Galbas i tłumaczył, że „Można się do jarzma przyzwyczaić, można je zlekceważyć, można powiedzieć: to nic takiego.  Można się z jarzmem też ukryć. Nie powiedzieć o nim nikomu. Mieć jednego spowiednika w Seminarium od jednych grzechów i innego poza WSD od innych. Można Ojcu Duchownemu gadać o jednym, a nie gadać o drugim…Można formację seminaryjną traktować, jak taśmę, przy której się biernie stoi i z której się bierze, to, co akurat podjechało: kolejne posługi, wprowadzenia, wydarzenia. Ciach podjechała sutanna, ciach podjechał lektorat, ciach podjechał akolitat, ciach podjechała kandydatura, ciach diakonat. Ciach. Jest to ostatnie. To, na co się czekało sześć lat. Widać koniec taśmy. Ujarzmiony wezmę. Ale przecież po święceniach nic się nie zmieni” – mówił duchowny i dodał – „Był ujarzmiony kleryk, jest ujarzmiony ksiądz. Jarzmo będzie uciskało jeszcze bardziej. Będzie unieszczęśliwiało samego księdza i ludzi, którzy będą wokół”.

Przywołując postać św. Józefa bp Galbas życzył nowym lektorom i akolitom wytrwałości w powołaniu oraz by przyjęta przez nich posługa była pomocą we wsłuchiwaniu się w Słowo Boże i przyjmowanie Ciała i Krwi Chrystusa dla wszystkich wiernych. „Chrystus patrzy na was z miłosierdziem, jak wtedy na Lewiego. W tym miejscu życia, w którym teraz jesteście. I prosi: usuń swoje jarzmo, pozwól abym Ja je w Tobie usunął, a ty a weź na siebie Moje. Jarzmo Mojej miłości i pójdź za Mną!” – życzył pasterz.

Posługa lektoratu zobowiązuje do czytania słowa Bożego na zgromadzeniu liturgicznym. Lektor musi mieć odpowiednie przygotowanie. Czyta Słowo Boże, a poza liturgią przygotowuje innych do pełnienia tej funkcji. Poza mszą świętą może, w imieniu Kościoła: przewodniczyć nabożeństwom (np. różaniec, gorzkie żale, majowe, czerwcowe, itp.), błogosławić pokarmy w Wielką Sobotę i maszyny rolnicze

Posługa akolitatu natomiast jest już bardziej „kapłańską” posługą. Akolita z greckiego oznacza „idący za kimś”, w tym wypadku za Chrystusem. Zadaniem akolity jest udzielanie Eucharystii wiernym oraz puryfikacja (czyszczenie) naczyń liturgicznych.

rr