Suwałki: 25 rocznica śmierci Sługi Bożego ks. Kazimierza Hamerszmita

Mija 25 lat od śmierci Sługi Bożego ks. Kazimierza Hamerszmita. Charyzmatyczny kapłan poświęcił Suwałkom niemal całe swe życie. 7 lutego, w konkatedrze pw. św. Aleksandra w Suwałkach, pod przewodnictwem bp. Adriana Galbasa, biskupa pomocniczego diecezji ełckiej, sprawowano Mszę św. koncelebrowaną w intencji rychłego wyniesienia na ołtarze ks. Kazimierza Hamerszmita.

Nawiązując do Ewangelii i czytań z dnia dzisiejszego bp Galbas stwierdził, że najważniejszą posługą jest obecność przy drugim człowieku. „Dzisiaj widzimy jak to jest trudne. Z każdej strony komunikat: dystans, dystans, unikajmy odwiedzin, zachowajmy rozsądek. Nie wzywam was do łamania przepisów, one są potrzebne i pomagające. Ale trzeba uważać, czy naszego lenistwa i egoizmu nie tłumaczymy pandemią. Czy nie mogę być przy tym cierpiącym (nie tylko fizycznie) moim bliźnim, czy nie chcę przy nim być? Tam, gdzie niemożliwa jest obecność fizyczna, bezpośrednia, szukajmy każdej innej, nawet tej onlinowej, która choć nas meczy, jest jednak jakimś wyjściem, albo telefonicznej, albo jakiejkolwiek. Byle odwiedzić, byle być. Nie trzeba wiele mówić, nie trzeba wiele się wymądrzać. Być…” – tłumaczył kaznodzieja.

W kontekście tych słów bp Galbas przypomniał „piękny portret kapłana współczującego, bliskiego każdemu, a zwłaszcza cierpiącym, który stał się wszystkim dla wszystkich…Słabym dla słabych…”

„Nasz Sługa Boży nie robił żadnych cudów, ani nie miał daru bilokacji lub trilokacji, ani nie napisał wielkich traktatów teologicznych, ani nie założył zgromadzeń. Ot, zwykły ksiądz. Czemu ma być kandydatem na ołtarze? Błogosławionym? No właśnie przez to i dzięki temu, że w tym zwykłym kapłaństwie był dobry, że się tym zwykłym kapłaństwem nie zmęczył, nie rzucił je w diabły, że ciągnęło go do ludzi, że lubił ludzi, z ich chorobami ciała i ducha, że miał dla nich czas i uśmiech, ten charakterystyczny uśmiech, który przebija z jego fotografii. Skromny, powściągliwy, niecelebrycki, prawdziwy i przez to uspokajający i zachęcający”- tak o księdzu Hamerszmicie mówił w czasie homilii biskup pomocniczy diecezji ełckiej bp Adrian Galbas.

Ks. Kazimierz Aleksander Hamerszmit urodził się 12 stycznia 1916 r. we wsi Kołaki Kościelne koło Zambrowa. Święcenia kapłańskie przyjął w Łomży 30 kwietnia 1939 r. W niedługim czasie po święceniach kapłańskich aresztowało go gestapo i został więźniem hitlerowskich obozów koncentracyjnych, takich jak: Działdowo, Sachsenhausen i Dachau. Tam jako więzień o numerze obozowym 22575 poddawany był eksperymentom medycznym. Jako jeden z niewielu polskich duchownych przeżył obóz koncentracyjny w Dachau. Głęboko wierzył, że stało się to dzięki wstawiennictwu św. Józefa.

„Co ciekawe, we wspomnieniach o tym zacnym kapłanie najczęściej jest mowa nie o jego talencie kaznodziejskim, administracyjnym, czy nawet o umiejętności docierania do ludzkich sumień w sakramencie pokuty. Najczęściej mowa jest o tym, że on był po prostu dobry. Świadek Bożej dobroci, tak go nazywano” – podkreślił biskup i dodał, że „to niełatwe być dobrym, być świadkiem Bożej dobroci, gdy się doświadczyło na sobie tylu cierpień: Dachau, eksperymenty pseudomedyczne, tyfus, to początek długiej litanii jego cierpień…”

Sługa Boży ks. Kazimierz Hamerszmit posługę duszpasterską pełnił w Grajewie, Augustowie, Ostrołęce, Łomży i Suwałkach. W latach 1965-1986 był administratorem i proboszczem parafii św. Aleksandra w Suwałkach. Zmarł w Suwałkach 5 lutego 1996 r. w opinii świętości. W lokalnym środowisku cieszył się wielkim szacunkiem, postrzegany jako człowiek dobroci i życzliwości. Jego gorliwość apostolska przejawiała się m.in. w ogromnym zaangażowaniu w głoszenie słowa Bożego, umiłowaniu konfesjonału, trosce o katechizowanie dzieci i młodzieży, a także w trosce o biednych, chorych i ludzi w podeszłym wieku.

Ks. Hamerszmit uczył, że Kościół to „najukochańsza Matka”, która opiekuje się swoimi dziećmi, przypomina o wielkiej godności chrześcijanina, o jego zadaniach i obowiązkach, o konieczności nawrócenia, ostrzega przed grzechem i potępieniem oraz uczy o miłości Chrystusa do ludzi wyrażonej w odkupieniu. Podkreślał, że wszystkie prawdy, które objawił Bóg, Kościół przechowuje w Piśmie Świętym i Tradycji.

W kapłaństwie przeżył 57 lat. Całe życie uczył, że Kościół nie naucza w imieniu własnym, tylko Chrystusa, którego posłał Ojciec Niebieski; uczył, że aby trwać w wierze, trzeba dbać o czystość duszy, bronić się przed grzechem śmiertelnym, nałogami, szczególnie pijaństwem i rozwiązłym życiem. Zdaniem duchownego troska o silne fundamenty wiary, nadziei i miłości do Boga powinna być głównym zadaniem chrześcijanina, aby mógł utrzymać w duszy Boże życie, tj. łaskę uświęcającą.

„Módlmy się więc dziś w ćwierć wieku od jego śmierci, abyśmy byli tacy sami. My chrześcijanie! Módlcie się, Bracia i Siostry, za nas księży i za przyszłych księży, abyśmy tacy byli. Byśmy nie byli tylko dla niektórych, a jeszcze bardziej tylko dla siebie, ale byli „wszystkim dla wszystkich”. Byśmy nie wydzielali innym czasu i serca. Byśmy byli bliscy, a nie obcy, współczujący, a nie zimni, przyjmujący chorych, a nie tylko zdrowych i tych, co się dobrze mają. Byśmy nie uciekali od ludzkich słabości i chorób, ale jak Jezus brali je na siebie. I byśmy się modlili. Więcej i wierniej” – zachęcał bp Galbas.

Na zakończenie Eucharystii uczestnicy uroczystości udali się do kaplicy Świętego Krzyża, gdzie znajduje się sarkofag ze szczątkami ks. Kazimierza Aleksandra Hamerszmita. Po Mszy św. wystąpił zespół dziecięcy „Słowiki Niepokalanej” działający przy parafii. Była również możliwość zwiedzenia izby pamięci poświęconej Słudze Bożemu ks. Kazimierzowi Hamerszmitowi.

rr