Weź udział w inicjatywie „RÓŻANIEC DLA WIĘŹNIA”

Od trzech miesięcy posługuję jako kapelan w Areszcie Śledczym w Suwałkach.

Już po kilku dniach pracy zauważyłem, że więźniowie często pytają o to, czy mogę dać im różaniec. Bardzo szybko rozdałem wszystkie różańce jakie tylko miałem. Pomyślałem, że skoro rozdaję im różańce, to może spróbujemy się na nich wspólnie modlić. Gdy zakończyłem obchód po oddziałach, postanowiłem zaprosić moich podopiecznych do modlitwy różańcowej. Chodziłem od celi do celi na jednym z oddziałów i pytałem: „Kto chce modlić się za swoją rodzinę? Zapraszam na świetlicę, będziemy odmawiać różaniec”. Dodam, że aspekt rodziny w ich życiu jest bardzo ważny, ponieważ po ludzku tęsknią za bliskimi, chcieliby im pomóc lub naprawić wobec nich wyrządzone krzywdy.

Na pierwszy różaniec przyszło kilku osadzonych, potem kilkunastu, kilkudziesięciu mężczyzn… Usiedliśmy i zacząłem uczyć ich jak odmawiać różaniec, trochę tak jak przed I Komunią Św. Pilnie słuchali, ale wiadomo, że powtarzanie, czyli praktyka modlitwy najbardziej utrwala zdobyte umiejętności. Poprosiłem by modlili się także indywidualnie w swoich celach. Wiem, że tak czynią. Modlitwa w więzieniu nie jest czymś prostym. Dlaczego? Ponieważ jeśli ktoś zaczyna się modlić, inni więźniowie odczytują to jako przyznanie się do słabości. Taka osoba naraża się na drwiny. Mimo to chłopaki przychodzą na różaniec do świetlicy, noszą go na szyi czy wieszają przy łóżku. Bardzo miłym zaskoczeniem jest dla mnie, że więźniowie sami pytają: „księże kapelanie, a kiedy odmówimy różaniec?”.

Pojawił się mały problem, zaczęło brakować mi różańców. Dlatego powstała inicjatywa „RÓŻANIEC DLA WIĘŹNIA”. Czasami w domach mamy kilka różańców. Jeśli ktoś ma pragnienie podzielić się swoim różańcem z więźniami, będziemy bardzo wdzięczni, a chłopaki zapewniają, że będą modlić się za ludzi o otwartym sercu. Taki gest ofiarowania różańca więźniowi ma również głębszy aspekt. Osadzony otrzymuje pozytywny przekaz: ktoś na wolności o mnie pamięta, nie potępia mnie, chce mi pomóc i wierzy, że mogę się zmienić. Jak zatem można wziąć udział w powyższej inicjatywie? Pierwszy sposób: włożyć różaniec do pudełka, które przez cały miesiąc październik wystawione jest w bocznym ołtarzu, przed obrazem Matki Bożej w kościele św. Ap. Piotra i Pawła w Suwałkach (ul. Woj. Pol. 36) lub wysłać różaniec pisząc na przesyłce: „Różaniec dla Więźnia”, ul. Wojska Polskiego 36, 16-400 Suwałki. Już po kilku dniach od rozpoczęcia tej inicjatywy mamy sporo różańców, ale prosimy się na martwić co z nimi może się stać. W Areszcie jest kilkuset więźniów, następuje też rotacja, więc będę je rozdawał wszystkim niezależnie od tego czy chcą się modlić, mówiąc osadzonym, że ofiarują go im dobrzy ludzie. Nadmiar zostanie złożony w kaplicy więziennej i będzie można korzystać z tych różańców w przyszłości. Są też głosy, że niektórzy więźniowie przerabiają różańce na gadżety. Nie wiem… A nawet gdyby tak było to i tak będę rozdawał różańce. Pan Jezus w przypowieści o Siewcy mówił, że ziarno Słowa Bożego pada na twardą drogę lub między ciernie, ale nie przestawał i nie przestaje głosić Ewangelii mając świadomość, że czasami może trafić na opór ze strony człowieka. Osobiście, również chcę raczej wierzyć, że różańce trafią na żyzną glebę serc osadzonych i wydadzą owoc nawrócenia w ich skomplikowanym życiu. Zachęcam do włączenia się do tej prostej inicjatywy, dzięki której każdy z nas może przyczynić się do nawrócenia osadzonych. Ośmielam się też prosić o modlitwę za więźniów, aby uwierzyli w Boże Miłosierdzie i nigdy nie powrócili do dawnego stylu życia. Niech Matka Boża ma wszystkich darczyńców w swojej opiece.

Serdecznie dziękuję za otwartość.

Z pamięcią w modlitwie: ks. Szymon Wysocki

kapelan Aresztu Śledczego w Suwałach