XXIX Ełcka Piesza Pielgrzymka na Jasną Górę dotarła do Ostrołęki

Jak co roku, 31 lipca do granic powiatu ostrołęckiego docierają pątnicy, którzy uczestniczą w Ełckiej Pieszej Pielgrzymce na Jasną Górę. Ostrołęka jest tradycyjnie już jednym z miast, które w drodze do Częstochowy odwiedzają ełccy pątnicy. XXIX Ełcka Piesza Pielgrzymka wyruszyła z Ełku w środę 28 lipca. Na Jasną Górę mają dotrzeć 11 sierpnia ok. godz. 10.30.

Już od kilku lat pielgrzymi diecezji ełckiej korzystają z gościnności kościoła pw. Nawiedzenia NMP w Ostrołęce. Również i w tym roku pątnicy zatrzymali się w farze na krótką przerwę, podczas której wzięli udział w Mszy św. W Ostrołęce pielgrzymów powitał bp Adrian Galbas, biskup pomocniczy diecezji ełckiej, który przyjechał ich odwiedzić. Biskup pomocniczy przewodniczył Mszy św. i wygłosił homilię.

„Życie można przeżyć jak włóczęgę, albo jak pielgrzymkę” – podkreślił w homilii biskup mówiąc, że „Pielgrzymka, na którą wyruszyliście przed kilkoma dniami to nie tylko kilkanaście dni, w których trzeba przejść drogę między Ełkiem a Jasną Górą. To coś o wiele więcej. To przypowieść o życiu; czas, by zobaczyć tę jego część, którą mam już za sobą i ten moment, w którym jestem teraz. By zobaczyć także to dokąd idę, o co mi chodzi w tym moim życiowym chodzeniu, z kim idę? (…)Czy jestem z tego zadowolony, szczęśliwy, czy mi się chce, czy też po prostu idę bo idę, bo nie mam innego wyjścia? Czy mi wszystko wolno, czy mam jakieś niełamliwe zasady? Słowem: czy to jest włóczęga, czy pielgrzymka?” – pytał biskup Galbas.

Nawiązując do męczeństwa św. Jana z dzisiejszej Ewangelii kaznodzieja przestrzegał przed szemraniem, gdyż takie postepowanie prowadzi do patologicznych relacji między ludźmi.

„Jan Chrzciciel powiedział na głos: nie wolno. Jana śmierć spotkała z powodu tego, że na głos powiedział coś, o czym wielu, z lęku przed królem, odważyło się jedynie szeptać. Omnes murmurant, nemo clamat. Stara zasada. Wszyscy szemrzą, nikt nie powie. Jeden z fundamentów patologicznych relacji w rodzinie, w społeczeństwie, w Kościele, w każdej wspólnocie i w każdym związku”.

„Do kogo mi dzisiaj bliżej? Do tego szemrzącego tłumu, czy do Jana Chrzciciela?” – pytał zebranych biskup – „Kiedy jestem świadkiem czegoś, co jest dla mnie nieakceptowalne, co jest niezgodne z moimi zasadami, z wyznawaną wiarą, z moim sumieniem, czy mam odwagę powiedzieć na głos: nie wolno! To jest nie w porządku! To jest złe! Czy raczej milczę w obawie, że coś stracę: stołek, przyjaciółkę, kasę, możliwość bywania na salonach… Co się będę wtrącał, co będę reagował. On, albo ona ma swoje sumienie, swój rozum, swoje zasady. Ja chcę być tolerancyjny i niezaangażowany…Poszemrzę więc chętnie, pomilczę, ale nie powiem na głos… Jestem wobec wszystkich ok”.

Biskup tłumaczył, że owo Janowe „nie wolno” dotyczy też każdego osobiście i paradoksalnie na tym polega wewnętrzna wolność człowieka: gdy umie on powiedzieć sobie: nie wolno, gdyż „wolność to jest zdolność do panowania nad sobą, do samoopanowania”.

Hierarcha wskazywał, że „powiedzenie na głos „nie wolno”, to jest także misja Kościoła, której Jan jest przecież ikoną” i jest to jednym z powodów, za który Kościół jest dziś tak atakowany.

„Kościół jak Jan ma wskazywać na Chrystusa, nie tylko słowem, ale także wiernością wobec zasad. Wiernością wobec Ewangelii. I dzisiaj, w świecie, w którym każdy żyje jak chce i robi co chce, już tylko Kościół katolicki, ma odwagę powiedzieć na głos: nie wolno. Wszystkiego robić nie wolno. Życia ludzkiego nie wolno niszczyć od początku do końca, trzeba otoczyć troską każde życie, każdy człowiek jest ważny i każdy ma swoją godność, której nie wolno nikomu deptać. Nie wolno każdego, nawet trwałego związku między ludźmi nazywać małżeństwem, nawet jeśli ci ludzie mówią, że się kochają, i w ogóle nie wolno mówić, że wszystko wolno, i nie wolno robić wszystkiego co by się chciało…” – tłumaczył biskup Galbas.

Biskup mówił, że cierpieniem Kościoła jako wspólnoty jest zło niektórych ludzi Kościoła, które sprawia, że jego autorytet jest mniejszy i słabszy: „Jeśli choćby tylko jeden duchowny dopuścił się przestępstwa wykorzystania nieletnich i jeśli choćby tylko jeden przełożony nie zareagował na to właściwie, to już wystarczy, by pojawił się zarzut, pod adresem całej wspólnoty: nie wolno wam mówić czego nam nie wolno, skoro wy robiliście nieskończenie gorsze rzeczy, których robić nie wolno… Janowi Herod nie mógł tego zarzucić. Jan nie robił tego, czego nie wolno. Kościołowi świat może taki zarzut postawić” – powiedział bp Galbas i dodał, że „cierpienie skrzywdzonych jest cierpieniem całej wspólnoty, ale także cała wspólnota cierpi z powodu czynów niektórych swoich członków. I teraz każdy we wspólnocie, swoim konsekwentnym życiem według zasad, które jest najlepszym świadectwem, musi pokornie, cierpliwie i konsekwentnie odbudowywać jej autorytet. Żyjmy więc tak, by nam, jak Janowi, nikt nie mógł zarzucić tego, że sami jesteśmy nie w porządku, za to chętnie innym mówimy, że mają być w porządku…”.

Przywołując scenę z Ewangelii – prośby dziewczynki Salome, biskup pomocniczy przestrzegał przed zgorszeniem dziecka i wykorzystywaniem dla swoich celów, dla realizacji swoich interesów, zaspokojenia swoich namiętności, co nie pozostaje bez wpływu na dalszy jego rozwój i życie. „Ta scena jest przestrogą dla wszystkich rodziców, wychowawców, opiekunów, katechetów, księży, dla starszego rodzeństwa…(…)Salome jest tu potraktowana jak przedmiot, jak rzecz. Najpierw ma swoim tańcem, rozpalić namiętność Heroda, a potem zażądać od niego czegoś, czego chce jej popsuta matka.(…) Wątpię, żeby był choć jeden dzień w jej życiu, w którym nie pamiętała tamtej makabry: okrutnej prośby swej matki i tego, jak bezlitośnie została wykorzystana przez dorosłych. Tego, jak wszyscy stracili wtedy głowę. Wszyscy oprócz Jana”.

Po Mszy św. pielgrzymi mieli zorganizowany poczęstunek, mogli zjeść coś ciepłego, napić się herbaty i kawy, a do tego posilić się smacznymi deserami. Wszystko to dzięki świetnej organizacji parafian z Ostrołęki. Około godziny 13.30 pielgrzymi z diecezji ełckiej wyruszyli w dalszą drogę w kierunku Sypniewa. Na Jasną Górę dotrą 11 sierpnia. 

XXIX Ełcka Pielgrzymka należy do najdłuższych w Polsce, idzie się w niej 15 dni. W tym roku na pątniczy szlak wyruszyło ok. 200 uczestników. Na Jasną Górę zmierzają w sześciu grupach: Augustów, Jaćwingowie – Ełk, Jaćwież – Giżycko, Galindia- Pisz, Sambia, Suwałki.

rr

Pozostałe artykuły